"Mroczny" Melville w Chatce Żaka

20/11/09

Kino Studyjne ACK zaprasza na przegląd filmowy

MROCZNY MELVILLE

Retrospektywny przegląd filmów

Jean-Pierre Melville’a

23-24.11 - 2,9.12.2009

 
 
 

Kino Studyjne „Chatka Żaka” • ACK UMCS (Lublin)


23.11. poniedziałek

18.00     BOB SZULER reż. Jean-Pierre Melville, Francja 1956 (98 min)

reżyseria: Jean-Pierre Melville
scenariusz: Jean-Pierre Melville, Auguste Le Breton

zdjęcia: Maurice Blettery, Henri Decaë
muzyka: Eddie Barclay, Jo Boyer

obsada: Roger Duchesne (Robert „Bob” Montagné), Isabelle Corey (Anne), Daniel Cauchy (Paolo), André Garet (Roger), Gérard Buhr (Marc), Guy Decomble (komisarz Ledru), Claude Cerval (krupier Jean), Simone Paris (Yvonne), René Havard (inspektor Morin)
 

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu. Montmartre, lata 30. XX wieku. 50-letni Bob Montagné w dzień  śpi, a w nocy włóczy się po knajpach i szulerniach. Jego ustatkowane życie nałogowego gracza zaczyna się komplikować, gdy stary przyjaciel namówi go do skoku na kasyno... „Flambeur” z oryginalnego tytułu filmu to gracz, którego interesują tylko duże stawki.

„Bob szuler” przypomina swym stylem intymny dziennik, autor opowiada o tym, co znał i kochał, a co bezpowrotnie zniknęło. Nie identyfikuje się z Bobem, ale człowiek, którego świat odchodzi w zapomnienie, starszy człowiek przeciwstawiony młodej parze, jest mu bliski. Całość rozgrywa się równocześnie na dwu płaszczyznach: akcji oraz nostalgicznej zadumy nad przeszłością. (...) W filmie „Bob szuler” możemy zaobserwować znamienny rys poetyki Melville’a: zamiłowanie do gry detalem, przywiązywanie szczególnej wagi do funkcjonalności przedmiotów. Unika jednakże znaczącego ich eksponowania, charakterystycznego na przykład dla stylu Hitchcocka. Nigdy nie daje zbliżeń przedmiotów i z zasady nie eksponuje ich na pierwszym planie. Film zwracał uwagę przede wszystkim świetną reżyserią, nadzwyczaj sprawną i inteligentną. Urzekał akcentami prawdy i szczerości. Złożyła się na to nie tylko dobra rekonstrukcja realiów, trafne wykorzystanie malowniczej scenerii i wieczorów na Pigalle, ale także trafność psychologiczna sytuacji, uczuć i zachowań ludzkich. (...)

(Alicja Helman, „Film gangsterski”, Warszawa 1990)

24.11. wtorek

18.00     KAPUŚ reż. Jean-Pierre Melville, Francja 1963 (108 min)

reżyseria: Jean-Pierre Melville
scenariusz: Jean-Pierre Melville

zdjęcia: Nicolas Hayer
muzyka: Paul Misraki

obsada: Jean-Paul Belmondo (Silien), Serge Reggiani (Maurice Faugel), Philippe Nahon (Remy), Jean Desailly (nadinspektor Clain), René Lefèvre (Gilbert Varnove), Marcel Cuvelier (inspektor policji), Fabienne Dali (Fabienne), Monique Hennessy (Therese)
 

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu. Maurice i Remy przygotowują skok. Silien, który dotąd im pomagał, w godzinie włamania informuje o akcji policję. Rozkręca się krwawa spirala kłamstw i zemsty. Melville opatrzył swój film mottem z „Podróży do kresu nocy” Céline’a: „Trzeba wybierać, umrzeć albo kłamać”.

W żargonie „doulos”, będące tytułem filmu, znaczy po prostu „kapelusz”, ale ma też drugie znaczenie (zwłaszcza dla policjantów i ludzi z marginesu). Jest to nazwa dawana cichym donosicielom. „Doulos” nie jest jednak zwykłym „kapusiem”, przysługuje mu status specjalny: prowadzi życie nader niebezpieczne i zazwyczaj szybko ginie gwałtowną śmiercią.

Silien żyje w świecie kłamstwa i sam znakomicie potrafi posługiwać się  tą bronią. Zaprzyjaźniony zarówno z policjantem, jak i z przestępcą, równie dobrze donosi jednemu, jak i oddaje przyjacielskie przysługi drugiemu. Pokazując swojego bohatera w klimacie narastających, ale wciąż prawdopodobnych kłamstw, Melville zachowuje pewną jego tajemniczość, nie demaskuje go do końca. (...) „Kapuś” został uznany przez krytyków za film nadzwyczaj interesujący, choć wyrazili oni wątpliwość, czy widzowie zrozumieją wszystkie subtelności przedstawionej im podwójnej gry. Film przedstawia problemy w sposób świadomie zawikłany, pewne niuanse akcji i motywy działania postaci pozostają do końca niewyjaśnione. Podkreślano prawdę psychologiczną utworu i znakomite aktorstwo, a także precyzyjne przestrzeganie reguł gatunku. Cała krytyka jednogłośnie zwróciła uwagę na „amerykańską fakturę” dzieła, w którym zaznaczyły się wpływy przede wszystkim takich twórców, jak Huston, Aldrich i Fuller. (...) „Amerykanofilia” Melville’a nie umniejszyła w niczym indywidualnego charakteru jego osiągnięć w gatunku, w którym przodowali zawsze twórcy zza oceanu.

(Alicja Helman, „Film gangsterski”, Warszawa 1990)

2.12. środa

17.30     ARMIA CIENI reż. Jean-Pierre Melville, Francja/Włochy 1969 (140 min)

reżyseria: Jean-Pierre Melville
scenariusz: Jean-Pierre Melville

zdjęcia: Pierre Lhomme, Walter Wottitz
muzyka: Éric Demarsan

obsada: Lino Ventura (Philippe Gerbier), Paul Meurisse (Luc Jardie), Jean-Pierre Cassel (Jean François Jardie), Simone Signoret (Mathilde), Claude Mann (Claude „Le Masque” Ullmann), Paul Crauchet (Felix Lepercq), Christian Barier (Guillaume „Le Bison” Vermersch)
 

Akcja rozgrywa się we Francji pod nazistowską okupacją. Philippe Gerbier, członek Ruchu Oporu, zostaje zdradzony i wydany nazistom. Po ucieczce z internowania powraca do Marsylii, gdzie stara się doprowadzić do egzekucji zdrajcy. Film bardzo szczegółowo opisuje surowe życie codzienne członków francuskiego Ruchu Oporu: samotność, strach, aresztowania. O realizmie świadczy również fakt, że zarówno twórca literackiego pierwowzoru Joseph Kessel, jak i reżyser filmu należeli do „armii cieni”. To przejmujący dramat z wielką rolą Lino Ventury, zapewne najbardziej osobiste spełnienie reżysera.Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu. 

„Armia cieni” jest bodaj najdojrzalszym, a z pewnością najbardziej gorzkim filmem wojennym Melville’a, jednym z ostatnich, jakie w ogóle nakręcił. (...) Sam przyznał: „W tym filmie po raz pierwszy pokazuję rzeczy, które znam i których doświadczyłem”. „Armia cieni” jest adaptacją powieści Josepha Kassela. Melville przeczytał ją po raz pierwszy w 1943 roku w Londynie i od tamtego czasu marzył o jej zekranizowaniu. Udało mu się dopiero po 25 latach. Ze względu na posiłkowanie się materiałem literackim Melville zapewne nie włączył do akcji zbyt wielu konkretnych, zapamiętanych przez siebie wydarzeń. Mimo to nie ulega wątpliwości, że wiedział, jak oddać ducha tamtych czasów i jak w sposób najlepszy, choć oczywiście odbiegający od standardowej produkcji, oddać hołd żołnierzom Ruchu Oporu. (...) Melville’ovi udało się tu połączyć prywatną perspektywę partyzantów, osobisty dramat każdego z nich z wielką traumą wojenną całego narodu, obejmującą także zderzenie heroicznej, triumfalnej legendy Ruchu Oporu z bohaterską, ale niełatwą i okrutną prawdą.

(Patrycja Włodek, „Trauma wojenna w filmach Melville’a”, „Kwartalnik Filmowy”  61/2008)
 

9.12. środa

17.30     W KRĘGU ZŁA reż. Jean-Pierre Melville, Francja/Włochy 1970 (140 min)

reżyseria: Jean-Pierre Melville
scenariusz: Jean-Pierre Melville

zdjęcia: Henri Decaë
muzyka: Éric Demarsan

obsada: Alain Delon (Corey), Gian Maria Volontè (Vogel), Bourvil (komisarz Mattei), Yves Montand (Jansen), Paul Crauchet (paser), Paul Amiot (generalny inspektor policji), Pierre Collet (strażnik więzienny), André Ekyan (Rico), François Périer (Santi)
 
Motto kryminalnego filmu jest wyjęte z pism hinduskiego filozofa Ramakriszny: „W określonym dniu i godzinie nieznani sobie ludzie – cokolwiek by dotąd robili – spotkają się wewnątrz czerwonego kręgu nakreślonego przez Buddę, aby w nim żyć lub umrzeć”. Stąd oryginalny tytuł filmu: „Le Cercle rouge” – czerwony krąg. 

Corey po wyjściu na wolność załatwia porachunki z gangiem; Vogel, wymykając się  policji, kryje się w bagażniku jego samochodu. Zetknie ich ze sobą przeznaczenie, połączy wspólny cel: napad na sklep jubilerski przy paryskim placu Vendome. Zaryzykują spółkę z byłym policjantem Jansenem, gdyż tylko on umie uporać się ze skomplikowanym systemem alarmowym. Melville raz jeszcze nawiązał do poetyki amerykańskiego filmu gangsterskiego. Przymglony, szaroniebieski pejzaż wielkiego miasta, ograniczony do minimum dialog, atmosfera przypominająca senne rojenia służą tu wyeksponowaniu tematu honoru, zdrady, zbrodni i przeznaczenia, ujętego w ramy dramatu, w którym nie ma ludzi bez winy. Krytyka i tym razem nie kryła podziwu dla precyzyjnej inscenizacji i wyczucia formy. (Wacław Świeżyński, „Gazeta Wyborcza” 27.06.2006)

Autor: nadesłane
 
 
 
 

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy